obecnie
6° C
jutro
9° C
Ostatnio na forum

  • Uwaga! Oszustka z miejsco...
    13408 wyświetleń
    65 odpowiedzi
  • Dni Stalowej Woli 2017
    2310 wyświetleń
    3 odpowiedzi
  • O wolność od pornografii.
    401 wyświetleń
    17 odpowiedzi
  • Prezent dla Dziewczyny.
    1539 wyświetleń
    7 odpowiedzi
  • Januszek, etatowy wąchacz ...
    3030 wyświetleń
    20 odpowiedzi
  • maybelline podkład hd
    209 wyświetleń
    1 odpowiedzi
  • usunięty ;)
    247 wyświetleń
    1 odpowiedzi
Przejdź do forum

„Turki” i chodzenie z bębnem, czyli wielkanocne tradycje Podkarpacia

15 kwietnia 2017 10:28, autor: zomo
„Turki”, czyli straż przy grobie Chrystusa, a także chodzenie z bębnem przed rezurekcją, zwane Emaus, oraz procesja na cmentarz ofiar epidemii cholery z XIX wieku - to oryginalne zwyczaje wielkanocne, praktykowane do dziś w niektórych miejscowościach Podkarpacia.

Geneza

Opierając się na źródłach dotyczących historii Kościoła katolickiego w Polsce - można orzec - iż obyczaj straży wielkanocnych w naszym kraju ma rodowód średniowieczny. Jego genezę łączy się z działalnością zakonu Kanoników Regularnych Stróżów Świętego Grobu Jerozolimskiego, zwanych potocznie bożogrobcami. Zakon powstał i działał w Palestynie. W 1163 roku sprowadził go do Polski Jaksa z Miechowa herbu Gryf, który przekazał bożogrobcom Miechów. Od ich pierwotnej siedziby zwano ich potocznie miechowitami. Zakon zakładał swoje placówki na terenie całej Polski, obejmując parafie i domy oraz organizując szkolnictwo parafialne. Ich działalność duszpasterska – zakończona kasacją w roku 1819 – była nastawiona na szerzenie kultu Męki i Grobu Pańskiego. Od miechowitów formy kultu przejęły zgromadzenia zakonne i kościoły diecezjalne. Uroczystość Grobu Pańskiego Papież Benedykt XIV włączył do Proprium Poloniae. Kult Grobu Pańskiego okazał się żywotny w czasach nowożytnych. Do dzisiaj buduje się w polskich kościołach symboliczne groby Chrystusa, a odwiedzanie ich podczas Wielkanocy w kościołach stało się powszechnym obyczajem.

Nazwa „Turki”

Niektóre straże mogły wprost nawiązywać do pierwotnej roli miechowskich kanoników inne do ewangelicznej warty rzymskich legionistów. W Pruchniku zwie się Ich bożogrobcami właśnie, w Przemyślu zaś Krzyżakami. Jednak najbardziej rozpowszechniona Ich nazwa to – turki. Bardziej prawdopodobny jest związek tej nazwy z propagandą antyturecką z okresu wypraw krzyżowych i czasów późniejszych, także odsieczy wiedeńskiej, kiedy Turcy symbolizowali wszystkich egzotycznych pogan, wrogów wiary chrześcijańskiej. Współcześnie w większości parafii straże grobowe straże maja uniformy nie przypominające strojów tureckich, lecz nawiązujące do osiemnastowiecznych i dziewiętnastowiecznych polskich mundurów wojskowych. Jednakże tradycyjna nazwa turki pozostała.

Na Podkarpaciu

Tradycje straży grobowych na terenie Polski sięgają dawnych misteriów wielkanocnych, które zaginęły już w XVIII wieku. Dzisiejsze „turki wielkanocne” w nadwiślańskich parafiach są nielicznymi już ich śladami. Na pograniczu Puszczy Sandomierskiej i lubelskiego Roztocza leży kilka wsi, w których od stuleci mieszkańcy z pietyzmem pielęgnują swoje tradycje. Kultywowany jest tu jeden z najbardziej oryginalnych obyczajów ludowych, jakim jest W niektórych miejscowościach Podkarpacia zwyczaj straży grobowych pod nazwą „turki wielkanocne” posiadają unikalny charakter, łącząc znane elementy z wielowiekową tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

Czasami mają charakter formacji wojskowych tak jak np. Gwardia Narodowa w nadwiślańskich Zaleszanach. Podobny charakter mają straże dwóch sąsiadujących ze sobą parafii, leżących na terenie naszej gminy: w Radomyślu nad Sanem oraz w Woli Rzeczyckiej.

Nie istniałaby ta piękna tradycja, gdyby nie Jan III Sobieski....

Czas na lekcję historii

Po ogłoszeniu przez króla Jan III Sobieskiego wyprawy wojennej - a wszystkie miasta polskie w owym czasie miały obowiązek wystawiania kontyngentu piechoty – pułkownik husarii, właściciel Radomyśla, Rachowa i Gorzyczan: Nikodem Żaboklicki dołączył do królewskich żołnierzy, zasilając swymi zaciągami ochotników szeregi polskiej piechoty. We wrześniu 1683 roku Wiedeń został ocalony. Król polski stanął na czele Europy katolickiej i cywilizacji łacińskiej. Wymęczone Wojsko Polskie, po długim, pośpiesznym pochodzie, po bitwie porzuciło swoje obszarpane ubiory i ubrało się w odzież pokonanego nieprzyjaciela. Radomyślanie, do obowiązku których należało organizowanie lecznic polowych, zajmowanie się pochówkiem poległych oraz pakowanie bogatych zdobyczy - pozostali dłużej pod Wiedniem i do rodzinnego miasteczka dotarli dopiero w Wielki Piątek w 1684 roku. Weszli w czasie nabożeństwa do kościoła parafialnego, uzbrojeni w oręż zdobyty na Turkach, w zdobycznych tureckich mundurach i zaciągnęli straż przed Grobem Pana Jezusa, składając podziękowanie za szczęśliwy powrót. Od powrotu z wyprawy pod Wiedeń radomyscy żołnierze, nazywani „Turkami”, trzymali co roku straż przy Grobie Pana Jezusa w zdobycznych, egzotycznych strojach. Zwyczaj ten utrzymał się do dnia dzisiejszego obrastając przez następne wieki w specyficzną obrzędowość.

Druga wersja wydarzeń wiąże się też z Janem III Sobieskim i bitwą 1683 roku. Mówi ona, że król Jan powracając z pod Wiednia prowadził znaczną liczbę jeńców tureckich. Jeden z oddziałów armii polskiej zatrzymał się w Radomyślu nad Sanem. Część jeńców została osadzona w Woli Rzeczyckiej – na tzw. Turkach. Otrzymali Oni chrzest z rąk radomyskiego proboszcza i za doznaną łaskę nawrócenia otrzymali Oni przywilej służenia Chrystusowi poprzez coroczne trzymanie straży przy Jego grobie. Być może w każdej z tych wersji jest trochę prawdy.

Oddział „turecki” w Radomyślu nad Sanem.

Grono Młodzieży” to radomski związek młodzieży, który od ponad 220 lat nieprzerwanie patronuje „Armii Tureckiej”. Powstał po pierwszym rozbiorze, kiedy to Radomyśl znalazł się w zaborze austriackim, aby kultywować tradycje patriotyczne i religijne. „Grono” organizowało obchody rocznic patriotycznych, takich jak Konstytucja 3 Maja, powstania kościuszkowskiego, listopadowego i styczniowego. W czasach utraty niepodległości parady „Armii Tureckiej”, kultywowana przez „Grono”, była wyrazem uczuć i nastrojów patriotycznych. Kończyła się tańcem wokół sztandaru polskiego, który potajemnie nocą zawieszano na wysokim drzewcu na „Małym rynku”. Później palono w ognisku portrety trzech zaborców. „Grono” ma swój statut, sztandar, na czele swojego wójta.

Stroje straży wyjątkowo nawiązują do historycznych ubiorów tureckich. Najczęściej naśladują mundury Wojska Polskiego z różnych okresów walko niepodległość. Najstarszym strojem „Turków” były czerwone spódnice, sięgające nieco poniżej kolan, później zastąpiły je szerokie bufiaste czerwone spodnie, w których wygodniej było tańczyć. Z czasem mundury uległy zniszczeniu, a ich następcy zaczęli odtwarzać nowe, coraz bardziej fantazyjne. Hełmy, które nosili podchorążowie zastąpiono hełmami strażackimi. Podobny los spotkał oryginalny sztandar turecki oraz płaszcz baszy. Po drugiej wojnie światowej drelichowe bluzy koloru niebieskiego zastąpiono sukiennymi, ale w tym samym kolorze. Turbany zamieniono na okrągłe tekturowe czapki z pióropuszem, obszyte w tureckie wzory i ozdobione paciorkami. Początkowo „Turcy” nosili berdysze (nazywano je „Bułgarami”) w kształcie toporów na długich dwumetrowych drzewcach, później zamieniono je na drewniane malowane szable. Obecnie cała „Armia Turecka” ma oryginalne szable różnych armii, z różnych wojen.



Skład drużyny „Turków” jest od wieków niezmienny. Na czele stoi „basza”, który ma czterech adiutantów, tzw. „kogutów”. Do obowiązków kwatermistrza, czyli „dordy” należy zbieranie do swej manierki rozmaitych trunków, które po zmieszaniu tworzą „napój turecki”, chętnie degustowany przez przechodniów. Ponadto w skład oddziału wchodzą „doktorzy” – specjaliści od figlów i żartów oraz zwiadowcy oraz szeregowi żołnierze.

Paradna musztra i barwne stroje to ważne akcenty owych niezwykłych obrzędów, jednakże najważniejszy sens Straży Grobowej to udział w liturgii Wielkiego Tygodnia. „Armia” W Wielki Piątek - jak niegdyś żołnierze Jana III Sobieskiego - wkracza podczas liturgii do kościana, a dwóch żołnierzy z szablami zaciąga wartę przy Grobie. Po poświęceniu ognia w Wielką Sobotę, kiedy kapłan intonuje radosne Alleluja, rozlega się „Gloria” zagrane przez orkiestrę oraz dźwięk dzwonów. „Armia” wraz orkiestrą, a także z okolicznymi mieszkańcami oraz licznie odwiedzającymi w okresie świąt gośćmi udaje się na „Mały Rynek”. Przewiązany żałobnym kirem sztandar „Armii Tureckiej” zostaje rozwiązany, a wszechobecne wybuchy petard, moździerzy oraz zimnych ogni są wyrazem wielkiej radości. Późnym wieczorem miasteczko cichnie, lecz nie na długo. Tuz po północy w noc Zmartwychwstania Pańskiego „Turki” oraz z orkiestrą, której tradycje sięgają czasów rodu Sieneńskich, założycieli Radomyśla, rozpoczynają „Pobudkę”, stojąc pod każdym z domów tak długo, aż domownik nie zaświeci światła na znak, że wstał. Parady i uroczyste defilady odbywają się jeszcze w Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny, tuż po odwiedzeniu każdego domostwa i i złożeniu rymowanych życzeń świątecznych przez „Turków”.

Oddział „turecki” w Woli Rzeczyckiej.

Oddział „turecki” w Woli Rzeczyckiej powstał w 1924 roku. Parafia ta powstała po pierwszej wojnie światowej. Jest on „pochodną” radomskich Turków. Wzbogacono go w elementy musztry opartej na polskim ceremoniale wojskowym a także o wpływy ludowej kultury żydowskiej – zwłaszcza chasydzkich ceremoniałów okresu święta „Purim”, jakie odbywały się w okresie międzywojennym w pobliskim Rozwadowie.

Założycielem oddziału w Woli Rzeczyckiej był Stefan Wydra, który wraz z grupą młodzieży z parafii Wola Rzeczyska chcąc wzorem radomskiej młodzieży ubogacić wielkanocne misteria powołał oddział. Działa do dnia dzisiejszego, choć przez te lata ulegał modyfikacjom. Ta ewolucja doprowadziła do powstania istotnych różnic z radomskim pierwowzorem. Pojawiły się nowe formacje: pojawili się „koguci”, mający rodowód we wspomnianych obrzędach chasydzkich oraz zwiadowcy, jako wspomnienie dwóch radzieckich żołnierzy, którzy przebywali na rekonwalescencji w Woli Rzeczyckiej wiosną 1945 roku i spontanicznie przyłączyli się do „charoszej armii” jak sami określili oddział z Woli. Po pięcioletniej przerwie spowodowanej zakazem przemarszów, wydanym przez okupanta –podobne kłopoty pojawiły się w latach 50-tych. Komunistyczne władze chciały jego działalność przekształcić z religijnego misterium laicki zwyczaj ludowy wykorzystywany przy świętach partyjnych i państwowych. Jednak zdecydowany sprzeciw jego członków nie dopuścił do zmiany jego charakteru.

Turki z Woli rozpoczynają swą działalność w Wielki Czwartek i do rezurekcji pełnią swe obowiązki w kościele, biorąc udział w uroczystościach Wielkiego Tygodnia. Po wielkosobotnim nabożeństwie oddział udaje się zwartym szykiem na plac ćwiczeń w Woli i tu przy zachowaniu ceremoniału wojskowego wciąga flagę państwową na maszt. Wraz z nastaniem świtu w Wielką Niedzielę rozpoczyna się strzelanie z wszelkich dostępnych środków. Jest to znak, że czas udać się na rezurekcję.Wraz z orkiestrą wkracza do kościoła „oddział turecki”, który po sumie rozpoczyna obchód poszczególnych wiosek wolsko-rzeczyckiej parafii. Odwiedza domy, co szacowniejszych gospodarzy, orkiestra i żołnierze wkraczają na podwórka. Basza wygłasza przemówienie, w którym wylicza zarówno zasługi jak i przywary oraz słabostki pana domu, jednak zawsze utrzymane jest ono w tonie żartobliwym. Informuje, ze na wieść o tak zasłużonym, szanownym gospodarzu przemierzył setki kilometrów z dalekiej Turcji, aby oddać Mu „cześć i honory”. Obchód trwa dwa dni. W poniedziałek następuje pożegnalna defilada oddziału. Po podziękowaniu „baszy”, komendant wydaje rozkaz ściągnięcia flagi z masztu, która wraz ze sztandarem wraca do kościoła, gdzie zostaną przechowane do następnego roku. Szczególnego kolorytu oddziałowi nadają niezwykle barwne stroje. Paradne czaka szeregowców, ukwiecone czapki kogutów, ozdobione pawimi piórami rogatywki kadry oficerskiej. To wszystko z połączeniu z mundurami wojskowymi oraz uzbrojeniem robi wrażenie nie do opisania – to trzeba po prostu zobaczyć.

Śladami przeszłości ….

O śladach słynnej odsieczy wiedeńskiej mogą świadczyć nazwiska tureckie i tatarskie, znane od pokoleń na terenie miasteczka i sąsiednich wiosek, np: Turek, Karaban (Czarny Pan), Sech (starszy grupy), Sałamachyn, Szaja, Chaj. Być może są to nazwiska jeńców z armii tureckiej i tatarskich zagonów, osadzinych tutaj ponad 300 lat temu. A nazwy okolicznych miejscowości: Moskale, Szwedy, Turki to być mioże spuścizna po osadnictwie jenieckim i to tatarsko – tureckim.

Obecnie

Od ponad trzystudziesięciu lat straże grobowe przypominają nam o sławnej Wiktorii wiedeńskiej i z roku na rok przyciągają coraz więcej gości oraz turystów nie tylko z kraju. „Armie Tureckie” z gminy Radomyśl nad Sanem co roku biorą udział w Małopolskich Paradach Straży Grobowych, organizowanych w okresie wielkanocnym.

Począwszy od 1993 roku corocznie spotykają się na „Paradach Straży Grobowych”. Można tam zobaczyć wielobarwność i różnorodność tego barwnego obrzędu. Barwne grupy „turków” stanowią dumę ich mieszkańców i są główną obrzędową atrakcją Wielkanocy.

Grób Pański nie może obyć się bez straży – jest niezbędnym elementem współkonstytuującym sens „tajemnicy zmartwychwstania”. W kościołach i ludowych misteriach straż symbolizowały figury żołnierzy, bardziej jednak do wyobraźni przemawiają Żywi ludzie w obrazowanych sytuacjach z odpowiednimi rekwizytami. Nadają bowiem swoistego autentyzmu i teraźniejszości obserwowanej scenie pogrzebu Chrystusa.

Poprzez swój autentyzm, bogactwo stroju i przekazywanych treści, pogłębiają wśród miejscowej ludności przeżycia Triduum Paschalnego oraz wspaniale podkreślają radość Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego.

Komentarze czytelników (0)
Do tej zawartości nie ma jeszcze komentarzy.