obecnie
0° C
jutro
-0° C

PuzioTour - Uważaj.

11 marca 2017 09:27 6 odpowiedzi 2545 wyświetleń

Napisz odpowiedź
11-03-2017, 11:45
.
Cytuj post
11-03-2017, 13:29
Witam serdecznie chcę w tym poście ostrzec tych którzy planują wakacje z firmą PuzioTour Wola Rzeczycka. Wakacje 2016 w Grecji, za 900 zł cena super w końcu koniec sezonu, początek października, kto by się nie wybrał. Organizator pan Stanisław zapewniał że pogoda jest świetna +30 stopni, woda w morzu ciepła, jedzenie super każdy się najada do syta, pokoje świetnie wyposażone, internet w hotelu. To podstawowe pytania które każdy zada chcąc spędzić miło wakacje i dowiedzieć się to i owo o całym wyjeździe. Nie będę się tutaj rozpisywał o głupotach przejdę więc do konkretów które wypiszę dosyć konkretnie po kolei. Hotel: Erato - Olimpic Beach Katerini Pieria, pełna nazwa hotelu który jeżeli chodzi o Grecję należy omijać szerokim łukiem, opinie nie były zbyt ciekawe ale kto tam patrzy na opinie...? od tych wakacji ja na pewno... Woda w morzu jak Bałtyk, na plaży nie da się wysiedzieć - tak straszny wiatr że w ciągu tygodniowych wakacji godziny przebywania na plaży można policzyć na palcach jednej reki... ręki stolarza... Organizator powinien uprzedzić że taka pogoda może być, nikt nie wziął sobie długich spodni ani bluz, każdy marzł niesamowicie, grecy w kurtkach zimowych ;). Właścicielem hotelu jest grek Dionizos a jego żona to Polka - Katerina (Kasia) to w jaki sposób traktują Polaków, jest wręcz niemożliwe! Pokoje niewystarczająco wyposażone i łazienki w pokojach, TV 2 programy... a internet... Działał jeden dzień, właściciel wyłączył internet następnego dnia. Powiedziałem że znam się na tym i mogę obejrzeć router, niestety nie mogłem na niego nawet zerknąć po czym poszedłem na górę i sygnał całkowicie zniknął, czyli ktoś odłączył go całkowicie z prądu świetne rozwiązanie. Woda w hotelu była ciepła jedynie w pierwszy dzień. Ogółem w tym hotelu wszystko było tylko w 1 dzień. Po 24 godzinach jazdy mieliśmy przyjechać na śniadanie którego niestety nie było, a miało być można sobie było je kupić a obiad był dopiero za kilka godzin. Proszę mi powiedzieć jak to jest ze po tak długiej trasie dojeżdżając na miejsce nie ma śniadania, turysta nie zna okolic ma iść gdzieś dobrze zjeść, dodam że to już po sezonie i wszystko pozamykane, leżaki pochowane, o tym też organizator nie wspomniał. Kolejne dni to była walka o przetrwanie jak to pan Stanisław nazwał szwedzki stół był tylko chwilę, na całą grupę położyć 5 plasterków szynki, sera? Wszystko na styk, pieczywo stare wczesnym świtem miałem okazję zauważyć jak z samochodu w wielkiej reklamówce przynosi nie całe bochenki a jakieś "piętki" co zostały w jakiejś restauracji. Oliwki podobno były tylko raz ale to rzucili chyba z 10 bo nawet ich nie widziałem, tzacyki były tylko 1 raz do obiadu. Obiady to ryż pomidorowa na ryżu, coś tam z ryżem, dwa razy było udko z kurczaka wszyscy szczęśliwi ze coś zjedzą normalnego a nie pomidorowa na rosole, a później na pomidorowej rosół...dosłownie. Pan Organizator w pierwszy dzień dostawał śniadanie do stołu nie korzystał z nami z tego "szwedzkiego stołu" jak ludzie się oburzyli, jadł już z nami, ale to co mu donieśli później "po kryjomu" do pokoju to już jego. Wszystko pozamykane w sklepach spleśniałe chleby, gdybym tylko wiedział nabrał bym sobie z domu konserw żeby nie umrzeć z głodu. Wakacje na 7days'ach tylko żeby przeżyć te 7 dni. Nie było możliwości zrobić sobie nawet herbaty a jak ktoś z grupy miał swoja herbat i prosił Greka o "hot water" nie wiedzia co to znaczy a z żoną na początku po angielsku dogadywał się jak dobrze pamiętam 5 lat, to możliwe? Bolał mnie brzuch również prosiłem o gorącą wodę lecz nie mogłem jej dostać, mogłem jedynie kupić herbatę za która musiałem zapłacić 2 euro. Mleko mieszane z wodą, kawa mieszana z wodą tak tylko żeby kolor miała. Spóźniłem na śniadanie, nie było chleba na szwedzkim stole, siedzę, siedzę i czekam, nikt do stołu już nie dokłada, poprosiłem chleb to zamiast dołożyć w koszyczek ten przyniósł mi 3 kromeczki do stołu, nie sądzę że nikt więcej nie chciał zjeść. Posiłki jak w obozie również dosłownie Dionizos razem z Kasią chodził i obserwował czy nikt nie wynosi sobie przypadkiem kromeczki chleba! Jeden pan nałożył sobie 2 plasterki szynki na kanapkę to grek podszedł i powiedział mu że dużo je! Wyobrażacie sobie?! Śniadanie 6.30 wyjazd na wycieczkę 7.00 popędzanie żeby nikt nie zjadł za dużo po czym 3 km przejechane i robimy postój w jakiejś knajpie co kawa po 3 euro, na to już jest czas? Wycieczki pośpieszone, nawet chwili na dobre zdjęcia nie było, wszystko na szybko po wycieczce każdy głodny, zamiast jechać od razu na posiłek zatrzymywaliśmy się oczywiście u znajomych Dionizosa i Kasi na posiłek, szkoda że obiad w tym miejscu kosztował 50 zł. Dużo osób łącznie ze mną odmówiło sobie posiłku zaciskając zęby z głodu. Grecki wieczór miało być pełno jedzenia za pierwszym zapowiadaniem go, za drugim razem gdy pani Kasia o nim przypominała już była sama sałatka w planach, ostatecznie nie wiem jak to było bo nie poszedłem na to ale z tego co wiem ludzie nie byli zadowoleni. Nie było możliwości sprawdzenia nawet pogody bo nikt nie miał dostępu do internetu, jednie pan Staś, choć mówił że nie ma ja to wiem ponieważ będąc w autobusie rozmawiał z kimś przez telefon że musi mieć internet, wtedy jeszcze nie wiedziałem po co mu tam internet. Jestem pewien ze kłamał i miał internet, wycieczki organizowane były w świetną pogodę, za to ostatnie dni które mieliśmy spędzić w hotelu były deszczowe i pochmurne. Nie wiem czy tylko ja wyczuwałem w tym wszystkim spisek ale czułem jak to wszystko było zaplanowane i łączyło się w jedną całość. Jak to jest że właściciele hotelu traktują tak turystów a organizator ani słowem się nie odezwie?! Musiał o tym wszystkim dobrze wiedzieć i siedział cicho, nawet nie zależało mu na opinii. Wyjazd z tym panem to jedno wielkie oszustwo, na pewno dużo zarobił na takim wyjeździe ale to wszystko wraca. Jeśli ktoś nie wierzy w to co tu napisałem, proszę porozmawiać z kimś z grupy Lasowiacy Stalowa Wola kto był na tej wycieczce (większość wycieczki). NAJGORSZE WAKACJE, nie sadziłem że można tak głodować na wakacjach, największy żal że organizator nie uprzedził bo człowiek by się przygotował nabrał chleba i konserw z Polski, smutne ale prawdziwe... kłamstwo i oszustwo jak można kłamać tak w oczy i zmarnować komuś wakacje żeby zarobić na tym trochę pieniędzy, zmarnowane wakacje, pieniądze wyrzucone w błoto, zła opinia na temat Grecji. Nigdy więcej wakacji z wiejskim biurem podróży ! NIE POLECAM !
Cytuj post
13-03-2017, 23:39
900 zł - sama cena daje do myślenia, pewnie na 7 dni co daje ok 130 zł / doba z dojazdem i wyżywieniem ???, może na Ukrainie to możliwe ale w Grecji raczej nie. Ciesz się że wróciłeś z tej wycieczki, bo jak biura plajtują to ludzi wyrzucają z hoteli i nie ma jak do domu wrócić.
Cytuj post
23-03-2017, 15:35
Nie ma to jak wakacje w Polsce. Dobrze, że mnie tak nie ciągnie poza granice naszego kraju. W wielu miejscach nawet nie można się czuć zbyt bezpiecznie.
Cytuj post
29-03-2017, 20:26
Może warto samodzielnie coś zorganizować. Ja rok w rok jeżdżę sam na własny rachunek busem na zachód europy. Korzystałem ostatnio z tego przewoźnika - http://angliabus.pl/rozklad-podrozy/wyjazdy-z-polski/podkarpackie.php
Cytuj post
20-11-2017, 01:34
Jeszcze nigdy nie zdażyło mi się mieć problemy z biurem podróży
Cytuj post

Szybka odpowiedź